<<< powrót: warsztaty artystyczne
Wakacyjne
warsztaty ceramiczne
2006
Nowa Górka - Instytut Rozwoju Nowych Doświadczeń
12 - 19 sierpnia - Prowadzący: Andrzej Bersz
Reportaż z warsztatów ceramicznych w 2007 roku
Szczegółowy
program Wakacyjnych Warsztatów Ceramicznych



Gdy
już wyjedziemy z wąwozu, przed nami, na łagodnych morenowych wzgórzach,
rozciąga się otoczona lasami obszerna polana. Na tej polanie zwanej Nową Górką,
w pewnej odległości od siebie, usadowiło się kilka gospodarstw. W trzech z
nich zamieszkują konie i koniarze... w jednym, na tydzień - my.
Miejsce
przypomina mi, poznane w czasie podroży do Włoch, posiadłości w Toskanii.
Ich zabudowania, położone na ogół na wzgórzach, panują nad okolicą... i
nie jest to panowanie militarne, a jedynie krajobrazowo-przestrzenne. Ich szczególną
zaletą, której tak zawsze zazdrościłem toskańskiej prowincji, jest dbałość
o harmonijne osadzenie architektury w miejscowych warunkach naturalnych.
Dom, jak opisują sami właściciele – ...położony na śródleśnej polanie, w środku morenowego parku krajobrazowego Promno, jest oazą spokoju i sprzyja refleksji. Nowoczesne przestronne designerskie wnętrza pozwalają zarówno komfortowo funkcjonować dużej grupie, jak i oferują kameralne zakątki. Taras i ogród z całą swoją morenowo-leśną przestrzennością cieszy nas od wiosny do jesieni, natomiast las zaprasza na spacery przez cały rok...
![]() dom w ogrodzie |
![]() krajobraz widziany z ganku |
![]() przez okno |
![]() kamienny taras |
jesienne trawy |
jadalnia |
![]() drewniane stropy |
![]() wnętrze z kominkiem |
![]() drzwi do łazienki |
|||
Pracownia
W
piwnicy pawilonu mieszkalnego urządzono pracownię, w pełni przygotowaną do
prowadzenia zajęć ceramicznych. Jest tam elektryczny piec ceramiczny, półki
na gotowe przedmioty, proste narzędzia, miski, pojemniki na szkliwa i angoby
(kolorowe glinki ceramiczne).
Do
naszej pracy potrzebna była nam glina, więc z pobliskiej, starej cegielni
przywiozłem bardzo obiecująco wyglądające mokre, gliniane kostki. Jednak,
mimo że wydawało się na oko,
iż
ta glina jest idealna do naszej pracy - nie sprawdziła się... po pewnym
czasie, od ciepła rąk, wysuszała się na tyle, że tracąc swoją elastyczność,
zaczynała się kruszyć. Następnego dnia pojechałem do cegielni oddalonej o
50 km - tam także glina była ładna, ale i ona nas zawiodła. Uczestnicy, nie
wiedząc, jaka powinna być naprawdę dobra glina, nie narzekali. Ja jednak na
następne zajęcia zamierzam przywieźć już glinę ze sobą... aż z Warszawy.
Jej właściwości są ”1000 razy lepsze”.
Zajęcia
ceramiczne
Mój
sposób prowadzenia zajęć ceramicznych polega na szybkim kursie bezpośredniej
pracy z gliną. Dłonie są najważniejszym narzędziem ceramika, chodzi więc o
to, by wyczuły glinę i jej zachowanie w czasie pracy.
Po dwóch dniach mieliśmy już wypalone na biskwit (wypalona glina) nasze dzieła,
więc zacząłem też uczyć, jak można je szkliwić, barwić i zdobić.
Ceramika ma nieskończoną ilość możliwych do działania kierunków... nie można
ich wszystkich nauczyć. Nauka polega więc na uczeniu myślenia
„ceramicznego”.
I
to chyba nam się udało, gdyż uczniowie, w zależności od ich temperamentów,
zaczęli iść każdy w swoim kierunku. Kilka pozostałych dni było więc
festiwalem twórczych poszukiwani i osiągnięć. Pasja większości uczestników,
mierzących się z tą zupełnie nową dla nich dziedziną twórczą... i
codziennie niecierpliwe oczekiwanie na wyjęcie z pieca wypalonych
„ceramik”... dawało mi satysfakcje jako ich nauczycielowi.
Oczywiście tygodniowe warsztaty ceramiczne są tylko „wstępem do wstępu”,
gdyż jak każde mistrzostwo wymaga ono długiej praktyki. Ale i tak zaangażowanie
uczestników było ogromne - często mimo pięknej pogody na zewnątrz, trudno
było wypędzić z piwnicznej pracowni adeptów ceramiki nawet po 10 godzinach w
niej pobytu.
Pracownia
na dworze
O
lecie jednak nie zapominaliśmy; było też miejsce do pracy na kamiennym
tarasie, pod trzcinowym daszkiem, który prześwietlały promienie słońca. Stał
tam długi stół, przy którym wszyscy się mieścili - tak więc wystarczało
zabrać ze sobą glinę, kilka skrzynek z narzędziami i szkliwami i już można
było pracować, mając kontakt ze światłem dnia. 
...cudowne doświadczenie... powiewy delikatnego wiatru, słonce prześwięcające
przez trzcinowy daszek... a przed oczyma widok na dom i okolicę, który raczył
oczy swym pięknem. Nastrój błogości, wyluzowane towarzystwo, rozmowy, chłodne
piwo, spokojna przyjemność pracy z glina.
Wystawa
prac, czyli
nasze osiągnięcia
Na zakończenie warsztatów urządziliśmy wystawę wszystkiego, co nam się udało zrobić. Długi stół na tarasie został całkowicie zastawiony bardzo różnorodną ceramiką, której kolory i kształty ujawniały jej różnorodne możliwości.
W czasie poza zajęciami ceramicznymi grupa dosyć szybko się zintegrowała, więc wieczorami urządzaliśmy spotkania przy kominku lub na letnim tarasie. Niezbyt luksusowe, za to w atrakcyjny sposób podawane przysmaki i wytrawne wina dawały nam poczucie wakacyjnego luzu i odpoczynku.
Świetną
zabawa były też, tzw. zajęcia parateatralne, czyli tworzenie krótkich,
czasem kilkunastosekundowych scenek - spontanicznie, chociaż za pomocą
prostych rekwizytów i kostiumów, przygotowanych przez rozbawione towarzystwo.
Sceną było panoramiczne, szerokie na 4 metry, okno w jadalni, za którym rosły
wysokie trawy, oświetlone zimnym światłem reflektora.
Każda scenka była absolutnym zaskoczeniem dla nas - widzów, więc reagowaliśmy
bardzo żywiołowo. Komizm tych krótkich etiud-skeczów był oszałamiający.
Nie słyszeliśmy głosów aktorów, była więc to czysta pantomima, której
towarzyszyły jedynie dźwięki akompaniującej gitary... i nasze głośne
wybuchy śmiechu. Szkoda, że nie mogę Wam tego tutaj pokazać.
Ponieważ
poza uczestnikami zajęć ceramicznych gościliśmy także ich małżonków i
dzieci - więc w ciągu dnia, niektórzy z nich wyruszali na wycieczki po bliższej
i dalszej okolicy. Region Wielkopolski jest pod tym względem niesłychanie
atrakcyjny, w każdym razie takie jest moje zdanie.
A
czasem po prostu... słońce skłaniało do wylegiwania się na trawie.
Tekst opracował: Andrzej Bersz
|
"Instytut
Rozwoju Nowych Doświadczeń" |